133. poniedziałek, 7 stycznia 2008 23:44:39
Na siłę zajmuję swoją głowę bzdurnymi rzeczami.
Byleby tylko nie myśleć o nim. Nie, że nie wolno, bo nieprawda. Dozwolone jest, bo to się czuje, że nic a nic z tego nie będzie.
Dostanie walentynkę i zdziwi się albo uzna to za żart. A to, wbrew wszystkiemu, będzie całkiem szczere wyznanie.
&. Odkopaliśmy z gruzów naszą przyjaźń. Znów mamy tematy do rozmów, a jeśli nie, to wynajduję je z rękawa mojej ulubionej bluzy. Noszę ją, a co, wbrew wszystkiemu. Wbrew temu, że to wcale nie jest regulaminowy element stroju szkolnego. Szkoda tylko, że zacina się w niej zamek. Jakby robił mi na złość.
&&. Nie ma sensu pisać o tym, co było. Inaczej zadręczą mnie wspomnienia. I myśli, że mogło być lepiej, że mogłam zrobić coś inaczej, że tak właściwie nic nie osiągnęłam w poprzednim roku.
Ostatni piątek (04.01) zmienił kilka rzeczy - przede wszystkim moje noworoczne postanowienia.
Dalej aktualne jest niejedzenie czekolady do Walentynek, nie picie alkoholu, nie palenie papierosów i nie branie narkotyków.
Doszedł jeden, jedyny, malutki punkt.
Odwiedzić Rosję.
Colixta
czytaj | 5 | dodaj

132. piątek, 28 grudnia 2007 22:22:06
Słuchając w kółko piosenki o wdzięcznym tytule Osiemnaście, ogarniam jedną ręką myśli, a drugą bazgrzę bezsensownie po kartce z mojego wielkiego notatnika. Tak, tak - powinnam napisać coś przed podsumowaniem roku.
&. Ostatnie kilka dni minęło dość... spokojnie. Spanie do późna, herbata i książki ze Świata Dysku na dzień dobry i dobranoc to standard. Nie wiedziałabym nawet, który dzisiaj jest, gdyby nie krótka i zwięzła wiadomość dziś rano: 28.12. - Międzynarodowy Dzień Pocałunku. Wstawaj!. To nie mogłoby skończyć się inaczej jak budyniem czekoladowym, który daje słodkie chwile zapomnienia. A my je tak kochamy, tak jak pytania w stylu Jak właściwie zginął Xavian?
Ja wiem, a ty?
&&. Dziewczyny z paczki mają dziwną umiejętność przychodzenia do mnie w momencie, gdy jem obiad. I sprawiają, że mówię nie do końca logicznie, nie wiem dlaczego. Ale razem impreza powinna się udać. No chyba, żeby nie. Zwłaszcza, że to już nasz drugi wspólny Sylwester.

Dwa dni temu liczyłam barany, bo nie mogłam zasnąć. Przechodziły jeden za drugim przez bramkę jak w supermarkecie i niknęły w mroku korytarza. Doliczyłam do 115, czy to o czymś świadczy?
Colixta
czytaj | 2 | dodaj

131. wtorek, 25 grudnia 2007 19:36:20
Wesołych Świąt!
Te życzenia wcale nie są takie spóźnione - wszak dopiero dzisiaj jest Boże Narodzenie. Niemniej, dopiero teraz znalazłam czas, by coś skrobnąć i zmienić nieco wygląd bloga. Ten zimowy layout jest dopiero teraz, nie dlatego, że nie chciało mi się/nie był skończony (skreślić wedle uznania). Nie. Jest dzisiaj, bo dopiero dzisiaj spadł u nas śnieg. Mimo tego, że od początku zimy minęły całe 24 dni. Nie pytajcie, jak to jest możliwe.
&. Na pewno w czasie mojej nieobecności sporo się działo. Problem w tym, że chyba nigdzie tego nie spisałam i... pamiętam tylko swoje urodziny i klasową wigilię. Przy pierwszym utwierdziłam się w przekonaniu, że nie potrafię zrobić imprezy dobrze i nie zamierzam więcej za to się brać. Nawet jeśli nikt nie zauważa, że ja czuję się nieciekawie. Ale prezenty mi się podobały.
&&. Miło jest podzielić się opłatkiem ze wszystkimi kolegami i koleżankami, miło jest posiedzieć we wspólnie udekorowanej sali (pisanki!), miło jest zjeść przyniesione słodycze. Mimo tego, co chłopcy wyprawiali z barszczem instant, mimo tego, jak skończyły podgrzewacze i mimo tej całej reszty, którą kwituje się machnięciem ręki - naprawdę ich lubię. I będzie mi ich trochę szkoda, gdy ja pójdę dalej, w dobrym według mnie kierunku, a oni... cóż, murarz to też dobry zawód, prawda?

Wszystkie genialne klip prawie na zawołanie. Wystarczy poczekać i obsesyjnie nie wypuszczać pilota z ręki. Szkoda tylko, że mamy większość kanałów w stylu Public TV of Armenia, a ani jednego rumuńskiego.
Colixta
czytaj | 0 | dodaj

130. piątek, 30 listopada 2007 00:33:01
Jazda na środkach przeciwbólowych, tracenie równowagi, zawroty głowy i widzenie podwójne - to za dużo. Stop, ja wysiadam. Zaszywam się pod kołdrą z herbatą co pół godziny i kolejnymi książkami Terry'ego Pratchetta przy sobie (aktualnie: Muzyka Duszy). Nie mam już sił wydzwaniać do rodziców. Nie mogę więcej przepisywać lekcji, bo bolą mnie od tego ręce.
Chora jestem, no.
Jęczę cicho przy odrywaniu kolejnego plastra. Pod nim kolejny wacik. Kolejne pobieranie krwi.
&. Sporo się ostatnio działo. Mój krótki, acz traumatyczny, pobyt w szpitalu zakończony gastroskopią. Mam uraz psychiczny do szpitali, który zostanie mi do końca życia.
Pełno kwiatów pojawiło się na moim biurku - wszystkie z życzeniami powrotu do zdrowia. Nie wiedziałam, że tak wiele osób ma po drodze kwiaciarnię, gdy idą mnie odwiedzić. Żeby po prostu być, a nie pytać "co słychać?", nie czekając na odpowiedź.
Coraz częściej chwytam za jego gitarę, już bez zachęty z jego strony. Spodobała mi się jego gitarowa wersja "Jingle bells" i chcę się jej nauczyć grać. Ot, na zasadzie małych, życiowych sukcesów.
&&. Brakuje mi jakiejś delikatnej muzycznej nowości. Po osiągnięciu celu, jakim było zgromadzenie pewnej ilości płyt, zaczęłam się zastanawiać co dalej?. Po całą resztę z listy do kupienia musiałabym wybrać się do innych krajów. A stać mnie tylko na bilet lotniczy w jedną stronę do Bukaresztu.
Czeka mnie kilka imprez. Kilka tych, na które ja przynoszę prezenty i kilka, na których ja dostaję. Mimo adwentu, wszystko się odbędzie.

Bądź ostrożna. No, teraz już będę. Po tym incydencie będę na pewno.
Colixta
czytaj | 3 | dodaj

129. czwartek, 1 listopada 2007 18:09:54
20 października minął rok, odkąd mamy Fridaya. Wątpię, żeby on zdawał sobie sprawę z tego, nie mniej jednak ten dzień obchodzić będziemy. Jak nie zapomnimy. Sto lat, kiciusiu.
29 i 30 października były próbne testy. Przyznaję, trochę się ich bałam, ale jak przyszło co do czego, to stwierdziłam, że nie było tak źle.
A ja... znowu zaniedbałam swojego bloga. Bywa.
&. Wszędzie wkoło wszystko po staremu. Wielkimi krokami zbliża się koncert, na którym mnie nie będzie i strasznie nad tym faktem ubolewam, zwłaszcza, że w tym momencie słyszę Buchet de trandafiri.
Bywają napady złości i niemocy jak dawniej. Bywają napady głodu i przemożna chęć snu, bywają nieprzyjemne sytuacje i te całkiem miłe. A ja coraz częściej zastanawiam się, czy droga, którą chcę podążać, będzie właściwa.
Dla mnie.
&&. Może wysyłanie esemesów do samej siebie w celu znalezienia komórki to lenistwo. Może szósta herbata od początku miesiąca to uzależnienie. Może przepisywanie kilku linijek w kółko to nie praca nad pismem, a wpadanie w trans.
Może.
Mam nadzieję, że kiedyś ktoś zrozumie, że po kilku godzinach nocnych w moim pokoju panuje ziąb. Mam nadzieję, że ktoś doceni dekoracje wycinane po nocach z papieru.
Kiedy znowu zaczyna brakować mi ołówków z Ikei, siadam ze Złodziejem czasu i poznaję rzeczy, o których piszę potem na kartkówkach z polskiego, a Modrzewia to bawi.
Uwielbiam logować się na forach i dyskutować z ludźmi mądrzejszymi ode mnie. Tak jak tym razem.

Czy moje hallow było in? Zdjęcia już są wywołane. A balony dalej leżą na biurku.
Colixta
czytaj | 34 | dodaj

128. poniedziałek, 15 października 2007 22:00:19
Byłam chora, przyznaję bez bicia, tak całkiem poważnie. Bo na kwitku do szkoły nie było napisane na co. A ja problemy żołądkowe mam do teraz, ot, co.
I może rzeczywiście to była samospełniająca się przepowiednia, może kara za wszczynanie awantur. Faktem jest, że bez empetrójki nie przeżyłabym ani minuty z tęsknoty. Za Wami, jakkolwiek pojmuję drugą osobę liczby mnogiej. Za Internetem (za darmo!), za Miśkiem, tym moim, za własnym pokojem...
Odkochałam się z miłości do Turcji, wolałabym mieszkać nieco bliżej. W Rumunii.
&. Pewien pan, choć może nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, jest najlepszym towarem eksportowym Rosji. A dwóch początkujących gości potrafi dotrzeć naprawdę daleko swoją muzyką. Są kolejnym przykładem potwierdzającym moją regułę. Cieszę się, że ich płyta jest, ale przeraża mnie fakt, że znowu miałam rację. Może naprawdę nie powalają wyglądem czy głosem, ale są mistrzami w tym co robią i za to ich lubię.
Nie chcę, żeby tamten crazy koczek był popularny. Podobno tym samym przeczę samej sobie, ale... dla mnie to po prostu byłoby niesprawiedliwe. Że ktoś taki, w obciachowym stroju, w którym nikt normalny nie wyszedłby na ulicę, ma nagle być znany, lubiany i puszczany u nas w szkole. Pewnie będzie, bo to są młotki...
&&. Znowu pojawiają się wieczory, gdy szukam po półkach niezałatwionych spraw. Gdy mam ochotę słuchać ciszy wkoło, gapić się na jakiś punkt na ścianie i mieć gdzieś to, że właśnie stygnie mi herbata. Gdy mam dużo, dużo pracy, mało pomysłów i kasztany w kieszeni, a wcale nie czuję jesieni. Tylko zbliżającą się zimę ze swoim przenikliwym zimnem, z oddechem parującym z ust, z rękawiczkami w kieszeniach i butach z futerkiem. Zimę, która wymaga noszenia szalika.
To będzie pierwsza komórkowa zima, pierwsza zima z muzyką pod ręką. Tylko, że ja mam bałagan w zdjęciach cykanych i w piosenkach wrzuconych.
Planuję zrobić sobie przerwę zimową gdzieś za granicą, z zestawem Geomag i ciemnoszarą branso na ręce, jak nazywasz wygrzebaną biżuterię. Planuję znów iść na koncert ukochanego zespołu, choćbym miała w ciągu miesiąca zestarzeć się o ponad trzy lata. Chcę pójść i powiedzieć kilka słów, które we mnie siedzą i czekają na okazję, niż potem zadręczać się miesiącami, że tego nie zrobiłam.

I'm no superhero, I'm no Mister Bond.
I'm your Agent Zero.
I'm just myself,
My love is blind.
I'll wait until the end of time...

Mans Zelmerlow, Agent Zero
Colixta
czytaj | 12 | dodaj

126. sobota, 22 września 2007 12:38:25
Czuję się zobowiązana do wytłumaczenia wszystkim, co to są wagary kontrolowane i co w związku z tym się działo. To są takie wagary, kiedy zostajesz w domu, chociaż możesz wyjść. A zostajesz, bo tak pozwalają ci rodzice, nawet, jeśli nie do końca jesteś chory. Nigdzie i nigdy nie napisałam, że lubię to praktykować, ponieważ jednym, ale za to poważnym minusem jest potem brak lekcji. I nikogo, by je dostać, nigdy nie ma.
Mimo tego, lubię chorować we dwie.
&. A nowo-zakupiona płytka, Stand by for... jest świetna, jak na debiutancki album kogoś nie-z-Rumunii. Część piosenek, które znałam, w tej kolejności brzmi ekstra. A reszta, której nie miałam, na pewno nie była do przewidzenia po tytułach. I są teksty piosenek - za to masz plusa, chłopczyku. A także ukryta piosenka, czyli akustyczna wersja Cara mia, w której się zakochałam. Tam słychać, że Mans ma bardzo, bardzo ładny głos.
&&. Wbrew zapowiedzi, nie śniły mi sie dzisiaj kolczyki, choć istniała taka możliwość. W końcu, przekopanie połowy Allegro w dziale z biżuterią potrafi zagiąć psychikę. Bo naprawdę wolę taki rodzaj zakupów - bez gapiów, bez wyciągania wymiętych pieniędzy z dnia kieszeni.
Ładne. I wcale nie są takie drogie.
Absurdalne pytania to chyba twoja specjalność. Tylko proszę, nie śmiej się, kiedy mówię coś całkiem poważnie.
- Czemu się tak na mnie patrzysz?
- Bo się zastanawiam, czy kolczyki mogą być przystojne...


Z tym ratowaniem lasów Amazonki wcale nie żartowałam.
Szykuje się zmiana wyglądu, niestety, na razie bez konkretnego terminu do oddania. Ale przed urodzinami Sorina zdążę.
Colixta
czytaj | 2 | dodaj

125. sobota, 15 września 2007 21:12:52
Basta!
Miło jest tego pana słyszeć w szkole. Nawet, jeśli wszyscy wokół znają tylko tą piosenkę i nawet nie wiedzą, że on jest z fajnego rocznika, jakim jest '72. Jednak mimo wszystko, wolę żeby byli choćby i oni, a nie zespoły-girlsbandy, których nie trawię.
Tylko, że Cukierek śpiewa w szkolnej piosence tylko 14 sekund, co jest bardzo niesprawiedliwie krzywdzące.
&. A tradycji chorobowej stało się zadość - wczoraj wylądowałam w łóżku z opakowaniem 150 chusteczek i bólem głowy i gardła. I leżałam tak, jęcząc podobno, wraz z nowym misiem, panem Ionutem. Tym samym, ominęła mnie pierwsza szkolna dyskoteka, która mogłaby być lepsza, jak słyszałam. Trudno. To nie moja wina i... właściwie nie wiem, kiedy i jak mogłam się przeziębić...
Ale na pewno będę chorować na początku października.
&&. Tak w ogóle, to się zaczęło. Sprawdziany, także z religii. Odpytania, z fizyką i WOSem na przedzie. Kartkówki, których wcale nie było, bo historyka da się wkręcić (przepraszam!). Masowa zmiana planu i okrzyki radości i jęki smutku przy tym. I zbieranie plusów za aktywność i unikanie minusów za brak pracy domowej. I kółka plastyczne, a mi się kończą kartki w bloku.
Ot, szara, a właściwie niebiesko-czarna, bo mundurkowa, codzienność. I chyba przestaniemy w końcu kupować Sagę, bo mamy już wszystkie misie i ponad 500 torebek herbaty, której nikt w domu nie pije.

A tak poza tym, to ratujmy lasy Amazonki!
Colixta
czytaj | 8 | dodaj

124. piątek, 31 sierpnia 2007 21:42:08
W przeciwieństwie do większości notek z ostatnich dni na większości blogów, ja zacznę inaczej. Tak, kończą się wakacje, ale o tym później.
Przede wszystkim ważne jest to, że dzisiaj mamy Dzień Bloga. A ja o tym zapomniałam oczywiście.
Zgodnie z tradycją, opiszę 5 blogów, które regularnie czytam. Kolejność przypadkowa:
1. Samantha-a - blog mojej najlepszej przyjaciółki, który czytam wtedy, kiedy jest coś do czytania.
2. Locha Snape'a - analizy blogów potterowskich. Boski blog - zapewnia mnóstwo śmiechu i kwików dla wszystkich czytających.
3. Admin też człowiek - bo nasza administracja też ma bloga i to nie byle jakiego! Wszystko na temat Myloga od kuchni.
4. Bill und Smerfy - kolejne analizy, tym razem blogów o TH i - od niedawna - również HP.
5. Rolvik - czytam bardziej z sentymentu, niż żeby być na bieżąco.
&. Ale tak, kończą się wakacje i to w zastraszającym tempie.
Z jednej strony owszem, miło będzie znów się zobaczyć ze wszystkimi, a z drugiej... czekają mnie mundurki. Sprawdziany. Lektury szkolne. Długie godziny spędzone nad książkami, których nie chce mi się otwierać. I testy (tak, to już w tym roku!).
Staram się być dobrej myśli, choćby motywując się tym, co usłyszałam wczoraj - że zdali.
Ja nie chcę do szkoły...
&&. Z podróży wyszła jedna i to tak nie do końca. Widoków zapierających dech w piersiach nie było. Ktoś do patrzenia był zajęty. I była tylko jedna płyta z trzech, które mnie interesowały.
Od jutra zaczyna się jesień. I patrząc na pogodę, trudno zaprzeczyć. A Hity na Czasie pisane w pewien sposób, przypominają mi crew na statku.

A hitem lata bezsprzecznie zostaje July.
Colixta
czytaj | 4 | dodaj

123. wtorek, 14 sierpnia 2007 18:26:25
Ta, przez to wszystko jeszcze potem się okaże, że nie ma żadnej notatki z sierpnia. A przecież tyle się dzieje, że nie mam czasu napisać. Tak, oczywiście...
Tylko, że o tym, co się już działo, nie mam ochoty pisać. Ot, następna stolica europejska zaliczona, nauczyliśmy się obsługiwać maszyny wydające bilety i tęsknimy (a przynajmniej ja) do samolotów przelatujących nad głowami.
&. Mimo szczerych, naprawdę szczerych chęci na spotkaniu nas nie było. (Czasami chęci to za mało.) Ale na następnym będziemy, choćby nie wiadomo co. Tylko musimy wcześniej wiedzieć. No, a najlepiej byłoby, gdyby następne było bliżej.
I trzeba go przydusić, żeby dla nas zaśpiewał. I porobimy sobie z nim zdjęcia, nawet, jeśli będziemy chorować na grypę w tym czasie.
&&. Szykują się dwa wyjazdy. Jeden już jutro, z dwoma różnymi celami: tym, który podamy oficjalnie i tym, do którego trafimy. Bo ja mam pewne plany zakupowe, które chciałabym zrealizować. Dla własnej satysfakcji, dla satysfakcji dręczenia kogoś, dla spokoju.
A drugi później, właściwie nie wiadomo kiedy dokładnie, a ja nie wiem dokąd. Bo mylą mi się kraje i miasta, nawet jeśli to zawsze ja na nich stawałam, gdy graliśmy w Eurobiznes.

Teraz tylko siedzimy wieczorami do nocy i gramy w 20 pytań. A ja pobijam rekordy w ulubionej grze i słucham RadU w nieprzyzwoitych ilościach.
Colixta
czytaj | 2 | dodaj

122. sobota, 28 lipica 2007 21:30:06
Ja mogę spędzać całe dnie samemu, jadając kanapki z grubo kojonym ogórkiem, jak lubię czy rozmawiając w połowie po polsku, w połowie po niemiecku z rodziną. Mogę słuchać panów Adrianka i Ionuta, grając w ukochaną grę. A wieczorami mogę pomagać w projektowaniu kiczowatych bunkrów. Mogę, tylko potem budzę się koło 10 z poczuciem, że nie robię nic konstruktywnego, a wakacje umykają mi przez palce.
&. Bo nawet najgorętszy sen z którymkolwiek z Misiów w roli głównej nie zastąpi mi słońca. A słodkie uśmiechy i zdjęcia nie przegonią ot, tak, burzowej chmury, przez którą muszę wyłączać komputer. A muzyka, nie wiadomo jak bardzo wakacyjna, nie sprawi, że deszcz nagle przestanie padać.
Ja chcę lato, takie, jakie znam: z jedzeniem lodów na plaży, z opalaniem się na ręczniku w słonie, z pływaniem, jazdą samochodem w samym stroju kąpielowym. Chcę moje gorące lato, z dusznymi nocami, z ogniskami do białego rana, z biwakowaniem pod gołym niebem.
Chciałabym nie wychodzić na dwór w bluzie z kapturem.
&&. Zakupy na sierpniową imprezę zrobione już teraz. Przez Internet. W sklepie, który pokochałam od pierwszych sekund zwiedzania i którego na pewno będę stałym klientem.
Będzie fajnie. I może w końcu nauczę się trzymać gębę na kłódkę.
Zgubiłam powód, by kogoś nie lubić. By zatrzaskiwać drzwi przed nosem, rzucać wyzwiskami. Bo musimy mu znaleźć dziewczynę.

Po tylu latach dalej się czepiają ich stylu. I dalej nie wiedzą, że oni zrobili sobie bekę z całego świata. A Zakręconą Pętelkę da się słuchać, jeśli zapomnisz, kto to jest.
Colixta
czytaj | 3 | dodaj

121. sobota, 14 lipica 2007 15:16:39
To było piękne. Więcej, to było cudowne. Niesamowite. Boskie.
Właściwie, nie do opisania słowami, bo takie wybuchy wewnętrznej radości - które wydobywają się z gardła wraz z kolejnymi krzykami i piskami, które unoszą cię do góry przy skakaniu i dają siły do klaskania - trzeba po prostu przeżyć i wyjść z tego w jednym kawałku.
Że są świetni, to wiedziałam od dawna. A że są gwiazdami naprawdę to udowodnili wczoraj.
&. I nie przeszkadzało mi to, że wejście kosztowało 5 zł - na nich mogłabym dać cztery razy tyle. Nie przeszkadzały mi te dwa "zespoły", które grały przed nimi - przynajmniej zdążyło się ściemnić. Ale gdy So wyszedł tylko po to, by zrobić zdjęcia, cały nastrój budowany przez tych z ESC prysł, a uwaga ludzi skupiła się na czymś zupełnie innym. No i te piski!
I nie rozumiem tylko dlaczego DDT, jakby nie mieli nic swojego. Tylko mącą ludziom w głowach - jeszcze ktoś pomyśli, że to ci sami.
&&. Pewnie miną tygodnie zanim ochłonę na poważnie i miesiące, nim zrobię sobie przerwę w słuchaniu ich w kółko.
godnymi następcami tych, od których fascynacja tym krajem się zaczęła i mogę ich oficjalnie nazywać swoją najukochańszą grupą.
Colixta
czytaj | 3 | dodaj

120. środa, 11 lipica 2007 21:27:39
3 lata.
Nie bycia razem, bo tego razem tyle by nie wyszło (bywa). 9. lipca minęły 3 lata, odkąd się znamy. Dokładnie, tak, tak.
Zleciało, tak jakoś prawie szybko. I została z tego masa wspomnień, którą przerobiliśmy wieczorem.
Napiszę tobie na czole: jesteś mój i tylko mój.
&. Faza na piosenki panów A. przerodziła się w swego rodzaju uzależnienie. Do tego dochodzi płyta Markiza (który mógłby być księciem) i ta jego niesamowita piosenka u nas w telewizji.
To wszystko razem tworzy wakacyjny, letni nastrój, tak na przekór pogodzie, przez którą w ogóle nie wychodzę z domu. Wiem, z cukru nie jestem, ale nie chcę moknąć i marznąć. Skończyła się herbata, ta jabłkowa, która tak przyjemnie rozgrzewa.
&&. Jeśli ci się uda, to tak, możesz go zatrzymać.
Niepisane zasady, które są jasne i proste. Filozofia życiowa, zaczerpnięta od innych szczęśliwych ludzi, która na swój sposób jest bardzo logiczna.
Zakład, a raczej próba sił. I jeśli wygram, mogę nagrodę zatrzymać tak długo, jak mi się podoba (póki włosy nie urosną mu do pewnej długości), no chyba, że będzie chciał wrócić wcześniej.
A reszta zespołu... gratis będzie.

Moja mała dziewczynka.
Colixta
czytaj | 0 | dodaj

119. wtorek, 3 lipica 2007 01:07:44
Obiecałam sobie, że tym razem nie spędzę całego dnia w łóżku.
Że w końcu przebiorę się z piżamy w normalny strój dzienny.
Obiecałam, po raz kolejny, że nie będę płakać ze smutku, gdy będziemy się żegnać i płakać z radości, gdy będziemy się witać.
Obiecałam, i co z tego?
Znów naklejki na mp3 się wycierają. Od moich całkiem mokrych łez.
&. Mam swoją wielce wakacyjną płytę. Swoich czterech (no dobra - trzech) przystojniaków i swoje zamówienie na wakacyjne książki. Dostałam też propozycję wyjścia do kina na "Piratów" czy "Shreka 3".
I co z tego, skoro czuję się fatalnie, mam wszystkiego dość i nie, nie będę czekać ośmiu godzin przed wzięciem następnej tabletki. I tak, mogę być złośliwa, czepiać się zupełnie nie wiadomo czego, przeczyć samej sobie i gadać od rzeczy. Ale wiem, to przejdzie i za tydzień o tej porze będziemy mile wszystko wspominać, pić mega-kwacha litrami, tańczyć do czegokolwiek i cieszyć się z własnej obecności.
&&. A oni? Oni wrócili. Ze swojej prawie tygodniowej wyprawy autobusem za granicę. I nie, nie tęskniłam, nie zdążyłam. Po prostu, nagle w domu bywało ciszej, a stos naczyń niebezpiecznie rósł. I nie miałam z kim się kłócić i bić i oglądać Monka. Bo przez ten prawie tydzień dużo się nie działo, tak naprawdę. Tylko lipiec się zaczął, a ja ulubiłam się w "Red Bikini" i innych z King of disco i pisałam coś, do czego nie powinnam się przyznawać. Ze względów estetycznych i moralnych.

Gdyby to nie była fajna piosenka, nie słuchałabym jej tyle razy w kółko. I nieważne, czy jego lubię czy nie, bo znam kogoś, kto śpiewa od niego ładniej i drugiego kogoś, kto też ma pieprzyk i to o wiele fajniejszy.
To nieprawda, że chcę go porwać!
Colixta
czytaj | 1 | dodaj

118. środa, 27 czerwca 2007 20:46:38
I zaczęły się wakacje, chociaż pogoda na to nie wskazuje - ale to nie jest nasza wina. Bo zdaliśmy. Prawie wszyscy - ale reszta też zda, prawda?
A za dwa miesiące wrócimy i będziemy wszyscy wyglądać tak samo.
&. Może to ta listopadowa pogoda i jej deszczowy szum, a może to ta piosenka pana E., pod której urokiem jestem, a może to ta druga część przyjemnej książki w moich łapkach - cokolwiek by to nie było, sprawiło, że znów oddałam się mojej (naszej?) ulubionej czynności, czyli czytałam, aż przeczytałam.
Miłe i zabawne, choć miejscami było za dużo łez - moich lub głównej bohaterki.
&&. Czterech panów, których nową płytę wcale-nie-tak-bardzo pożądam, zaszczyci nas swoją obecnością. To będzie kilka dni po naszym 3 lata i po imprezowaniu, ale powinno być dobrze. Znaczy, powinnam być na siłach, żeby móc w pełni przeżyć ten szok i niewyobrażalną radość. A także podziw, nawet, jeśli będzie z playbacku.
Colixta
czytaj | 2 | dodaj



czytam
N-S-O
Bill und smerfy
Bash

to i owo
Moi Krewni
Plemiona
Forum Młodzieżowe
Losowa strona

słucham
RadU
Arsenium
Dima Bilan

używam
Firefox
Winamp
Tlen.pl
kED


ulubione: adenadmin kluby:

Szablon wykonała Colixta używając zdjęcia liensal. Śnieżynki w tle pochodzą z czcionki Weather.
Więcej szablonów Colixty znajdziesz na Adenie. Wszystko zasila MyLog.pl